|
Architektura jest ściśle powiązana z przestrzenią miasta. Jest dopełnieniem rzeczywistości, swoistym układem, mikroświatem. Ale jest jednocześnie ograniczeniem.
Dziś mamy coraz mniej przestrzeni do dyspozycji. Nasze ludzkie działania
i potrzeby zagarniają coraz więcej. Wszystkie kierunki wzdłuż , wszerz,
w głąb noszą znamiona obecności człowieka. A przecież przestrzeń jest polem dla wyobraźni.
W swojej pracy chciałabym znaleźć miejsce, lukę, nieodkryty obszar.
Dlatego, odwołam się do nieco abstrakcyjnego uchwycenia rzeczywistości miasta Szczecina.
Mój opis miasta jest zbiorem obrazów Szczecina z poziomu zero. Poziomu, który stanowi podstawę. Gdyby nie poziom zero, jakim jest powierzchnia ziemi, na której architektura i my tworzymy miasto, nic nie miałoby swojego punktu styku, zaczepienia.
Dlatego poziom chodników, poziom, po którym codziennie się przemieszczamy jest tematem moich fotografii. Zdawałoby się prozaiczne.
A jednak fotografie chodników mają abstrakcyjny charakter przez ich częściowy, wycięty z rzeczywistości kadr . To niedookreślenie ma pobudzać wyobraźnię, zwracać uwagę na pole przestrzeni, po której się poruszamy.
Tu szukajmy przestrzeni i pola dla wyobraźni. Tu szukajmy obrazu miasta Szczecina.
Obrazy, które codziennie mijamy, które gdyby nie oczywistość ich występowania, mogłyby stanowić zagadkowe dzieła do kontemplacji
w galeriach, są moim celem budowania przestrzeni i wyobraźni.
Tymi obrazami są kadry szczecińskich chodników.
Magdalena Tyczka
Wybrałem się dzisiaj przed obiadem na krótki spacer, by rozprostować kości
i wzmóc krążenie w odrętwiałych nogach. Ze wzrokiem utkwionym w płyty chodnikowe zatrzymałem się przed wędrującym ślimakiem. Był młodziutki, a jego stercząca muszla zawijała się ciemno-bordowym paseczkiem. Sięgnąłem po aparat, który niosłem w torbie na ramieniu – niestety, okazało się, że automatyka nie działa, chyba wyczerpały się baterie. Ale zauważ, jak silne temat chodników utkwił mi w pamięci... (TS)
TS |